Rząd chce podnieść w przyszłym roku pensje pracowników budżetówki o trzy procent. To wielokrotnie mniej, niż domagają się związki zawodowe.
Propozycję rządu komentuje w Money.pl wiceprzewodnicząca KNSZZ „Ad Rem” Urszula Łobodzińska:
„Oferta jest skandaliczna. W praktyce oznacza dalsze mrożenie wynagrodzeń pracowników, dzięki którym nasze państwo funkcjonuje.
20 proc. podwyżki w 2024 r. nie pokryło spadku wartości naszych wynagrodzeń w związku gigantyczną inflacją spowodowaną pandemią i wybuchem wojny w Ukrainie. Nie wyrównało również strat spowodowanych mrożeniem płac budżetówki przez 8 lat w czasie poprzednich rządów PO-PSL w latach 2007-2015.
Żyjemy w niespokojnych czasach i jak nigdy potrzebujemy silnego państwa, które będzie umiało odpowiednio zareagować na wyzwania współczesności. Silnego państwa nie buduje się na taniej sile roboczej. Wydaje się, że rząd Tuska powtarza błędy swoich poprzednich kadencji.

